Archive for the ‘Archiwa z Polskiej Przesz?o?ci’ Category

Drożej u rejenta

Tuesday, November 6th, 2001

Od 26 października wzrosły stawki notarialne. Czy państwo zrobiło kolejny prezent osobom, które przecież prowadzą prywatną działalność gospodarczą? – Mówi się tylko o podwyżkach, ale niektóre stawki zostały także obniżone – mówi Władysław Knuplerz, prezes Rady Izby Notarialnej w Krakowie.

Jedną z ostatnich decyzji byłego ministra Stanisława Iwanickiego (który także jest notariuszem), było rozporządzenie dotyczące podwyższenia taks notarialnych. Podane w rozporządzeniu stawki są maksymalnymi, a ostateczna suma zależy od umowy z konkretnym notariuszem.

- Taksa nie wzrastała od 1991 r., a inflacja nie była przecież zerowa – przypomina Władysław Knuplerz, który odpiera zarzuty, że stawki notarialne są zbyt wysokie. Uważa, że wiele osób patrzy na opłaty notarialne przez wszystkie należności, jakie płaci się u notariuszy. A pobierają oni także opłaty sądowe. I tak np. od kwoty 100 tys. zł, opłata sądowa wynosi 1320 zł, a notarialna 1300 zł. Od tej ostatniej notariusze płacą 42 proc. podatku. – Opłaty sądowe pobieramy w imieniu państwa, przelewany je na własne konto, a dopiero potem na konto izb skarbowych. Za przelewy płacimy sami – mówi prezes Knuplerz. Dodaje, że dawniej opłata do 400 zł wolna była od podatku VAT. Dziś trzeba go zapłacić od każdej sumy.

W nowym rozporządzeniu istnieje możliwość negocjowania stawek w pewnych granicach. – Nie jestem do końca zadowolony z nowych przepisów – mówi prezes. Jego zdaniem stawki powinny być mniejsze, ale stałe – twierdzi.

Przypomina, że rozporządzenie wprowadziło także obniżkę stawek od: * ustanowienia hipoteki przy kredytach na budowę mieszkania * kupna domu i mieszkania.

Władysław Knuplerz zaprzecza pogłoskom o nadmiernych zarobkach notariuszy. Są one oczywiście większe w Warszawie, częściowo w Krakowie (działa tu 53 notariuszy), ale w małych miastach nie są one duże. Według prezesa, przeciętna w Krakowie to ok. 5 tys. zł czystego zysku. – Trzeba pamiętać, że notariusz musi ubezpieczyć swoją działalność, a koszty tego nie są małe. Za swój błąd odpowiadamy całym swoim majątkiem – dodaje prezes.

- Każda podwyżka taks notarialnych to także dodatkowe pieniądze do budżetu – przypomina Władysław Knuplerz, który uważa, że sprywatyzowanie usług notarialnych przyniosło państwu same zyski: zwolniły się państwowe etaty, powstały kancelarie, które zatrudniają pracowników, notariusze wykonują zadania państwa, a z taks, które pobierają, odprowadzają spory podatek. – W państwowych biurach notarialnych pobierano taksę w wysokości 3 proc., a po prywatyzacji obniżono ją o jedną czwartą – dodaje prezes Knuplerz.

Maksymalne stawki notarialne:

* przy transakcji wartości do 5 000 zł – 200 zł,

* powyżej 5 000 do 15 000 zł – 200 zł + 3 proc. od nadwyżki powyżej 5000 zł,

* powyżej 15 000 do 30 000 zł – 500 zł + 2 proc. od nadwyżki poniżej 15 000 zł,

* powyżej 30 000 do 60 000 zł – 800 zł + 1 proc. od nadwyżki poniżej 30 000 zł,

* powyżej 60 000 do 1 000 000 zł – 1 100 zł + 0,5 proc. od nadwyżki powyżej 60 000 zł.

Autor artykułu: mk

Na Monte czekali

Tuesday, November 6th, 2001

Były komendant Związku Legionistów Polskich Krystian Waksmundzki nie stawił się wczoraj w zakładzie karnym przy ul. Montelupich w Krakowie w celu odbycia prawomocnie orzeczonej kary więzienia, mimo że taki nakaz wydał krakowski Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy.

Powodem niestawiennictwa skazanego są prawdopodobnie kłopoty ze zdrowiem. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, potwierdzać je miało skierowanie do szpitala, przedłożone sądowi przez obrońcę skazanego.

Krystian Waksmundzki został skazany w 1999 roku na dwa lata pozbawienia wolności za zagarnięcie szabli i buławy marszałka Polski Edwarda Rydza-Śmigłego.

Ponieważ komendant przez dwa lata odwlekał wykonanie prawomocnie orzeczonej kary, tłumacząc że jest poważnie chory, został poddany badaniom, a biegli lekarze orzekli, że może on trafić za kraty, gdyż istnieją szpitalne oddziały więzienne, gdzie, mimo chorób, można odbywać zasądzoną karę. Po tych badaniach sąd na wrześniowym posiedzeniu nie uwzględnił kolejnego wniosku o odroczenie wykonania kary i wydał nakaz stwienia się w zakładzie karnym.

Szablę i buławę Rydza-Śmigłego wypożyczono z Jasnej Góry w 1994 roku na niepodległościowe uroczystości w Krakowie. Narodowe pamiątki do dziś nie powróciły do Częstochowy. Waksmundzki, który nigdy nie przyznał się do winy, za ich podstępne wyłudzenie i późniejsze zagarnięcie prawomocnym wyrokiem skazany został na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy lata, pod warunkiem, że zwróci szablę i buławę w ciągu pięciu miesięcy od uprawomocnienia się wyroku. Wobec niezwrócenia insygniów i bezskuteczności egzekucji pełnomocnicy klasztoru wnieśli wniosek o odwieszenie kary. Taką też decyzję prawomocnie wydał sąd.

Autor artykułu: woko

Lepiej rządzić niż decydować

Monday, November 5th, 2001

Ludowcy spotkali się wczoraj w Wierzchosławicach nad grobem Wincentego Witosa, przedwojennego premiera i twórcy ruchu ludowego. Co roku w listopadzie organizowane są Zaduszki Witosowe.

W tym roku z wieńcami na grób swojego przywódcy przyjechali świeżo upieczeni ministrowie: wicepremier, minister rolnictwa Jarosław Kalinowski i podsekretarz stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych Zenon Kosiniak-Kamysz.

Pojawił się też prezes Polskiego Radia Ryszard Miazek. Wieńce składali również parlamentarzyści tarnowscy – Józef Sztorc, Wiesław Woda, Jan Kubik i lokalni działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego. Na cmentarzu był wicewojewoda Ryszard Półtorak oraz rodzina Witosa i synowie Stanisława Mierzwy.

- Dziękujemy wam, że zwyciężyła mądrość i sięgnęliście po władzę. Wchodząc do koalicji rządzącej będziecie mieli teraz wpływ na losy polskiej wsi. Ale potrzeba wam pracy, zgody i wytrwałości, bo bez tego żadne dzieło nie jest trwałe – mówił do zebranych parlamentarzystów i ministrów Franciszek Kieć. To on po Stanisławie Mierzwie przejął organizację Zaduszek Witosowych. – Życzę wam, aby ta zgoda popłynęła od Warszawy aż do wiejskich kół Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Stronnictwo znajduje się jednak w trudnej sytuacji i zgodę, przynajmniej w Tarnowie utrzymać będzie trudno. Zaraz po uroczystościach prezes Kalinowski pojechał na spotkanie z lokalnymi zarządami PSL. Partii grozi bowiem rozbicie spowodowane krytyką kierownictwa małopolskiego PSL.
Podczas przemówienia przed kaplicą Witosa Jarosław Kalinowski nie wspominał jednak o tych wewnętrznych trudnościach.

- Staramy się odkryć przesłanie Witosa na nowo w kontekście globalizacji i integracji z Unią Europejską. Przedwojenny premier mówił o świętym prawie każdego narodu do samostanowienia i rządzenia po swojemu, u siebie – mówił wicepremier Kalinowski.

Lider stronnictwa zastanawiał się potem nad przyczyną biedy, jaka spadła na nasz naród po dwunastu latach transformacji.

- Może zabrakło wiedzy, może dobrej woli. Jedno jest pewne mieliśmy do wyboru, albo grzać ławy partii opozycyjnych, albo wziąć na siebie odpowiedzialność za losy kraju i przystąpić do koalicji – tłumaczył Jarosław Kalinowski.

Ubolewał on jeszcze nad tym, iż w kampanii wyborczej wielu wyborców dało się nabrać na skrajne hasła i życzenia różnych ugrupowań, których nie da się zrealizować.

Organizatorzy, Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Witosa, spodziewali się, iż w Zaduszkach weźmie udział więcej ludzi.

Policzono, iż we mszy św., która odbyła się przed uroczystościami na cmentarzu, udział wzięło 114 pocztów sztandarowych.

- To w tamtym roku było więcej sztandarów, prawie sto pięćdziesiąt. Ludzie to chyba mają już dość tego wszystkiego i już nie wierzą w nic – mówił jeden z działaczy ludowych gminy Tarnów.

Zaduszki Witosowe organizowane są niemal od samej śmierci Wincentego Witosa. Pierwszy spotkania przy grobie męża stanu organizował jego najbliższy współpracownik Stanisław Mierzwa. Potem zajął się tym Franciszek Kieć i Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Witosa w Wierzchosławicach. Na początku zaduszki ograniczały się do modlitwy nad grobem Witosa a potem wspólnych spotkań i rozmów na temat idei, którą głosił ojciec ruchu ludowego.

Autor artykułu: (KF)

Wygodniej, bo bliżej

Monday, November 5th, 2001

Od 30 października samochody używane odprawia nie tylko Oddział Celny w Nowym Targu, ale i w Nowym Sączu.

To udogodnienie dla kierowców związane jest ze zmianą rozporządzenia. Teraz właściciele pojazdów używanych – mieszkańcy Sądecczyzny – będą mogli udać się do Oddziału Celnego bliżej swojego miejsca zamieszkania.

Autor artykułu: ASz

Bez niespodzianek

Monday, November 5th, 2001

W Nowym Sączu rozegrano kolejne mecze Business Tennis League. Tym razem rozgrywała swoje pojedynki grupa B. Faworyci zwyciężali i na czołowych miejscach nie zaszły żadne zmiany.

Natomiast w końcowej części tabeli zespoły zamieniły się miejscami, ale o zmianie zdecydował tylko lepszy bilans pomiędzy gemami.

Na uwagę zasługuje mecz Insat – Sezam. Zespół Insatu wygrał 3:0, ale z przebiegu gry mecz nie był tak łatwy jak mogłoby się wydawać. Na dobrym poziomie stał pojedynek Ryniewicz – Pasoń zakończony po 2,5 godz. walki.

Pasoń prowadził już w trzecim secie 5:2, aby go ostatecznie przegrać w tie-break 4:7. W grupie A dokończono mecz Plus GSM – ICI Auto Color. Tak jak przewidywano zespół Plusa wykorzystał szansę i wygrywając mecz wskoczył na trzecie miejsce w tabeli grupy A.

Dokończenie meczu I kolejki:
Plus Gsm - ICI Auto Color 2:1. Szarek – Edelmuller 3:6, 7:6, 6:2, Smoter - Tatoń 4:6, 3:6,
Szarek, Smoter - Edelmuller, Tatoń 7:5, 4:6, 6:3.

Grupa B
Protect - Wikar 2:1. Pabiś -Florek 2:6, 2:6, Obrzud - Krzemień 6:1, 6:2. Pabiś, Obrzud - Florek, Krzemień 6:4, 4:6, 6:1. Ratusz - Komex 2:1.
Gąsiorowski - Michalik 6:1, 6:2. Pawnik - Dunikowski 4:6, 2:6. Gąsiorowski, Pawnik – Michalik, Dunikowski 6:2, 6:3.
Insat - Sezam 3:0. Walter - Czerwiński 6:3, 6:4. Ryniewicz - Pasoń 3:6, 6:2, 7:6 (7:4).
Walter Ryniewicz - Czerwinski Pasoń 6:3, 7:5.

Meblodom Plus – Sanitec Koło Hejan 3:0. Konstanty - Jurczak 6:4, 6:0. Gawron - Janusz 6:0, 6:0. Konstanty, Gawron - Jurczak, Janusz 6:1, 6:0.

Autor artykułu: Dariusz GRZYB

Medal Europejski

Saturday, November 3rd, 2001

Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Biznes Center Club poinformowały o sukcesie jednego z produktów limanowskiej firmy ,GOLD DROP”. Zyskał on wysokie oceny komisji weryfikacyjnej i znalazł się w gronie laureatów III edycji ,Medalu Europejskiego”.

Pierwszy produkt limanowskiej spółki Gold Drop, nagrodzony m.in. Złotym Medalem na Międzynarodowych Targach w Poznaniu w 1997 roku, tym razem wyszedł poza granice Polski i awansował do rangi produktu dla Europejczyka.

Medal Europejski jest prestiżowym wyróżnieniem, wręczanym przez instytucję zajmującą się integracją z Unią Europejską. Jest to kolejnym dowodem, że jakość polskich wyrobów w niczym nie odbiega od standardów europejskich.

- Z tak poważną rekomendacją, rynki Europy, nie są tylko marzeniem, lecz już zupełnie realnym wyzwaniem – mówią przedstawiciele limanowskiej firmy. – Promowanie polskich produktów poza granicami kraju, to zadanie, którego podjęliśmy się od początków działalności naszej firmy.

Pierwszymi rynkami, jakie otwarły się dla nas, były kraje dawnego Związku Radzieckiego. Obecnie oprócz odbiorców z: Białorusi, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii i Mołdawii.

Nasze wyroby chętne kupują Słowacy, Czesi, Węgrzy .
Poważnie zainteresowana zawarciem kontraktu handlowego jest także Szwajcaria.

Na Ogólnopolskim Forum Gospodarczym Małych i Średnich Przedsiębiorstw limanowska firma została także zakwalifikowana do II Etapu tegorocznej edycji Konkursu ,Lider Przedsiębiorczości Roku”.

Na przełomie listopada i grudnia, rozstrzygnie się konkurs ,Przedsiębiorstwo FAIR PLAY”, tam też znalazła się ona w gronie finalistów. Co warte podkreślenia, przedsiębiorstwo znane jest nie tylko z działalności w sferze gospodarczej, ale również z wielu działań podejmowanych na rzecz lokalnych społeczności i prowadzonych akcji charytatywnych.

Taką było chociażby przekazania znacznej pomocy materialnej mieszkańcom wielu miejscowości dotkniętych skutkami powodzi.

Rok temu, limanowska spółka obchodziła dziesięciolecie swojej działalności i uroczystość wręczenia przez Placówkę certyfikującą T=V CERT- T=V Rheinland Euroqua Kft. certyfikatu ISO 9001.

Kolejny rok pracy zakończył się sukcesem, co w październiku potwierdził audit nadzorujący certyfikat.

Autor artykułu: rm

Malowane przestrogi

Saturday, November 3rd, 2001

Dzieci i młodzież z niewielkich miejscowości nie tylko asystują rodzicom w pracach gospodarskich, ale także często czynnie w nich uczestniczą. A praca ta okazuje się nie zawsze bezpieczna, o czym przekonują statystki. Co roku na wsi wypadkom ulegają dzieci i młodzież.

- Z badań przeprowadzonych w ostatnich latach, miedzy innymi dla potrzeb KRUS, wynika, że ciągle udział nieletnich w pracach gospodarskich jest znaczący – mówi inspektor KRUS, Jacek Bulanda.

- Mimo, że od jakiegoś czasu słyszy się, że przeciążenie pracą, czy przejęcie przez dzieci poważnej części obowiązków w gospodarstwie powoduje negatywne skutki dla ich wszechstronnego rozwoju.

Jednak dla wielu mieszkańców wsi rodzinne gospodarstwo jest jedynym źródłem utrzymania, wymagającym dużych nakładów pracy. Jednak negatywnymi skutkami uczestnictwa w pracach są wypadki powodujące uszczerbek na zdrowiu, a zdarza się ich co roku dość dużo, kilkanaście w roku 1999, siedem w ubiegłym, a nawet w obecnym roku zdarzył się wypadek śmiertelny.

Limanowski Oddział KRUS, prowadząc akcję uświadamiającą zagrożenia kieruje uwagę na wiejskie placówki oświatowe. Jednym z takich sposobów jest organizowany po raz trzeci konkurs plastyczny, którego temat koncentruje się na zagrożeniach.

To najmłodsi starają się sugestywnie je przedstawić, wprowadzając wiele własnych spostrzeżeń.

W Gimnazjum nr 4 w Mszanie Górnej w konkursie wzięło udział kilkudziesięciu uczniów. Do finału zakwalifikowało się 26 prac, spośród których przedstawiciele limanowskiego Oddziału KRUS nagrodzili te wykonane przez Ewelinę Sutor, Justynę Węglarz i Joannę Jarosz. Przyznano także 20 wyróżnień.

Autor artykułu: rm

Nauczycielka w Kopydłowie

Saturday, November 3rd, 2001

Za kilka dni na ekranach telewizorów pojawi się kolejny, 57 program z cyklu ,Spotkanie z Balladą”. W nim zaś zjawi się nowa nauczycielka. W jej postać wciela się Kasia Zielińska, krakowska aktorka wywodząca się ze Starego Sącza.

Kasia Zielińska o aktorstwie marzyła od dzieciństwa i była gwiazdą wszystkich artystycznych przedsięwzięć w swym Liceum Ogólnokształcącym nr 1 w Starym Sączu. Pożegnała się z tamtą szkołą wspaniałym iście rewiowym programem na studniówkowym balu swojej klasy.

Już wtedy niemalże wszystkim aktorskim poczynaniom utalentowanej Kasi z zainteresowaniem towarzyszyła ,Gazeta Krakowska”. Na łamach ,GK” znajdowało to odzwierciedlenie dość licznymi publikacjami.

Z satysfakcją ,Krakowska” informowała też o przejściu Kasi przez bardzo ostre sito egzaminów na tak wymarzoną przez nią Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie.

Teraz starosądeczanka Kasia Zielińska wkracza na ekran telewizyjny przyjęciem jednej z wiodących ról w bardzo lubianym przez widzów programie ,Spotkanie z Balladą”. Teraz w Kopydłowie to właśnie ona będzie nauczycielką.

Już na początek wprowadziła w Kopydłowie nie tylko wielkie zamieszanie, ale i wiele interesujących i bardzo pożytecznych zmian. W debiucie w wielkim sudio telewizji krakowskiej w Łęgu, przed kilkunastoma kamerami i 600 widzami znów towarzystyła Katarzynie Zielińskiej ,Gazeta Krakowska”.

Zapewniamy, że debiut jest bardzo udany, a czas spędzony przed ekranem przy oglądaniu 57 ,Spotkania z Balladą” będzie dla wszystkich telewidzów miłą i wcale nie bezmyślną rozrywką.

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Pierogi ze ślimakami

Saturday, November 3rd, 2001

Cudzoziemscy właściciele restauracji zgadzają się, że staje się im coraz ciaśniej w Krakowie. Zapewniają, że wszystkie luki są już wypełnione, a powstawanie nowych lokali z kuchnią narodową jest zbędne.

Tymczasem francuskich restauracji w Krakowie jest mnóstwo, już jednak z prawdziwie oryginalną kuchnią – na palcach policzyć, a z kucharzem prosto z Paryża – szkoda mówić. Właścicielka restauracji z kuchnią rosyjską – Galina Głazowa także jako jedyna prezentuje krakowianom oryginalne pierogi z mięsem, placki z kawiorem oraz herbatę z Ałtaju. Mimo, że niemal na każdym rogu można wstąpić do restauracji lub baru orientalnego – skosztować iście koreańskie, chińskie czy japońskie dania można tylko w kilku miejscach.

Formalności do przebrnięcia

- Dla otwierającego restaurację w Polsce, trudności finansowe i administracyjne są identyczne jak we Francji – zaznacza Pierre Gaillard, właściciel i zarazem szef kuchni La Fontaine. – Ceny również są podobne – w centrum Krakowa lokale są rzadkie i drogie, cena wynajmu od 100 do 250 zł za m kw na miesiąc dodaje Marta Kowalska – współwłaścicielka ,La Fontaine”.

Coroczne staranie się o zgodę na pracę (760 zł), wizę pobytową lub kartę czasowego pobytu jest dla obcokrajowca uciążliwe. Wizę na podstawie zezwolenia na pracę wystawia się w placówce dyplomatycznej poza Polską. Ceny jej są zróżnicowane w zależności, w którym kraju została wydana. – Obcokrajowiec może starać się o kartę czasowego pobytu na termin od 6 miesięcy do dwu lat. Decyzja kosztuje 300 zł, sama karta – 400 zł. Kartę pracujący cudzoziemiec może przedłużyć za 150 zł plus opłaty za kartę – informują w wydziale spraw obywatelskich.

- Założyłam kawiarnię ponad trzy lata temu. Prowadzenie restauracji nie było zbyt proste dla mnie ze względu na brak doświadczeń w tej dziedzinie. Ale nikt także nie przeszkadzał w moich poczynaniach. Wręcz zauważyłam wielkie zainteresowanie moim pomysłem. Poprowadzić zatem swój biznes cudzoziemiec może w Krakowie dosyć łatwo – dodaje Galina Głazowa – właścicielka ,Wiśniowego sadu”.

- Jeszcze kilka lat temu kuchnia orientalna była w Polsce rzadkością. A nowe w Krakowie jest przyjmowane z entuzjazmem, nawet w urzędach. Dzisiaj jednak nie radziłbym rodakom przyjeżdżać tu, aby zakładać kawiarnie azjatyckie, bo jest ich już za dużo – uważa Naranch Bymbajar z Laosu.

Miniaturki Europy i Azji

w potrawach

Bez wątpienia barszcz ukraiński będzie należycie smakował, jeśli go ugotuje Ukrainiec. Carpaccio z fileta z kaczki w stylu francuskim przyrządzi jak należy tylko kucharz z Francji, a w przyprawianiu sushi nie przesadzi tylko mieszkaniec Dalekiego Wschodu.

- Dotychczas nie tylko nadzoruję pracę w kuchni, sama mieszam na przykład ciasto na tort. Mimo że kuchnia rosyjska nie jest zbyt wyrafinowana – i tak wymaga ona rodowitego Rosjanina – podkreśla Galina Głazowa.

- To, co mnie tutaj bawi – przyznaje się kucharz z Leonu – to próba mieszania dwóch kultur kulinarnych, na przykład bigos z wędzonymi rybami lub pierogi ze ślimakami.

- Kultura gastronomiczna i godziny posiłków w Polsce powodują, że musimy być obecni w naszym lokalu ponad 12 godzin dziennie i to praktycznie przez cały tydzień. Jednak nie żałujemy naszej decyzji o zamieszkaniu w Krakowie – kwituje Pierre Gaillard.

Autor artykułu: ana

Premiera w Teatrze Bagatela

Saturday, November 3rd, 2001

W niedzielę w Teatrze Bagatela odbędzie się premiera spektaklu Piotra Łazarkiewicza zatytułowanego ,Absolwent”. Przedstawienie powstało na podstawie scenicznej adaptacji powieści Charles’a Webb’a, której dokonał Terry Johnson.

W 1967 roku Mike Nichols nakręcił kultowy już dzisiaj film z Dustinem Hoffmanem w roli Benjamina. Filmowa wersja opowiadała o inicjacji młodego chłopca w świat dorosłych, o seksualnej podróży młodego buntownika próbującego wyłamać się ze schematów świata, w którym panoszy się chęć zysku i pustka codziennej egzystencji. Czuło się już pierwsze oznaki kontestacji, hipisowskiego buntu i młodzieżowej rewolty końca lat sześćdziesiątych.

– Dlaczego ,Absolwent”? Dzisiaj, tu i teraz? Dlatego, że po trzydziestu latach niewiele się zmieniło. Poza tym wszystkim, co stanowi zewnętrzny wyraz formy naszego życia. Mamy za sobą szereg rewolucji obyczajowych, mass-media wielu z nas nauczyły, jak się zachować w danym momencie życia. W porządku. I co z tego? Nadal to, czego pragniemy najbardziej wiąże się z potrzebą bliskości z drugim człowiekiem. To coś, na co czekamy, nazywamy przyjaźnią, miłością, pożądaniem… Szukamy tego bez przerwy, nawet o tym nie wiedząc. Rozglądamy się dookoła wypatrując iskierki, która przeskakuje pomiędzy dwojgiem ludzi i sprawia, że dotyka ich stan łaski. Dobro i Zło naszego świata, które także jest w nas, wynika z tego szukania.

Z całego życia zapamiętamy prawdopodobnie tylko te chwile – niezależnie od tego, jak długo trwały, w których stało się właśnie to COŚ – twierdzi Piotr Łazarkiewicz.

Scenografię i kostiumy zaprojetowała Joanna Schoen, a muzykę skomponował Antoni Łazarkiewicz. W przedstawieniu występują:

Marcin Kobierski (Benjamin Braddock), Katarzyna Gniewkowska (Pani Robinson), Marek Litewka (Pan Robinson), Urszula Grabowska (Elaine Robinson), Piotr Różański (Pan Braddock), Katarzyna Litwin (Pani Braddock), Adrian Ochalik (Psychiatra, Ksiądz), Bogdan Grzybowicz (Barman), Gabriela Frycz, Katarzyna Nowak (Striptizerka).

Autor artykułu: MSZ