Na Monte czekali


Były komendant Związku Legionistów Polskich Krystian Waksmundzki nie stawił się wczoraj w zakładzie karnym przy ul. Montelupich w Krakowie w celu odbycia prawomocnie orzeczonej kary więzienia, mimo że taki nakaz wydał krakowski Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy.

Powodem niestawiennictwa skazanego są prawdopodobnie kłopoty ze zdrowiem. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, potwierdzać je miało skierowanie do szpitala, przedłożone sądowi przez obrońcę skazanego.

Krystian Waksmundzki został skazany w 1999 roku na dwa lata pozbawienia wolności za zagarnięcie szabli i buławy marszałka Polski Edwarda Rydza-Śmigłego.

Ponieważ komendant przez dwa lata odwlekał wykonanie prawomocnie orzeczonej kary, tłumacząc że jest poważnie chory, został poddany badaniom, a biegli lekarze orzekli, że może on trafić za kraty, gdyż istnieją szpitalne oddziały więzienne, gdzie, mimo chorób, można odbywać zasądzoną karę. Po tych badaniach sąd na wrześniowym posiedzeniu nie uwzględnił kolejnego wniosku o odroczenie wykonania kary i wydał nakaz stwienia się w zakładzie karnym.

Szablę i buławę Rydza-Śmigłego wypożyczono z Jasnej Góry w 1994 roku na niepodległościowe uroczystości w Krakowie. Narodowe pamiątki do dziś nie powróciły do Częstochowy. Waksmundzki, który nigdy nie przyznał się do winy, za ich podstępne wyłudzenie i późniejsze zagarnięcie prawomocnym wyrokiem skazany został na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy lata, pod warunkiem, że zwróci szablę i buławę w ciągu pięciu miesięcy od uprawomocnienia się wyroku. Wobec niezwrócenia insygniów i bezskuteczności egzekucji pełnomocnicy klasztoru wnieśli wniosek o odwieszenie kary. Taką też decyzję prawomocnie wydał sąd.

Autor artykułu: woko

Comments are closed.